Przed laty wielki pisarz napisał nieskończoną liczbę bajek.
Każda z nich, ma taki sam zarys fabuły, mnóstwo różnorodnych wydarzeń i wreszcie, zawsze – słitaśny hepi end. Brakuje tylko, a może aż – bohaterów. Księżniczki i księcia a czasami dwóch księżniczek albo dwóch książąt, różnie to bywa.
Pisarz jako że sam nie zdążył za życia obsadzić zbyt wielu swoich dzieł bohaterami, powiedział przed śmiercią do swoich bajek: Teraz musicie sobie radzić same.
Zakochała się kiedy miała 20 lat i przed sobą siódme niebo. Potem, jak nakazuje tradycja zaręczyła się, bo chciała z nim być już na zawsze i na wieczność. Kilka miesięcy przed ślubem oszalała, nie na punkcie przygotowań, tylko innego mężczyzny.
Chwilowe zauroczenie, to nic znaczącego, przejdzie Ci - albo, nie wygłupiaj się, skup się na ślubie – zwykle tylko tyle słyszała. I stanęła przed ołtarzem. Niepewna, nieszczęśliwa. Taka też przekroczyła próg domu niesiona na rękach męża.
Ma 24 lata. Mętlik w głowie, męża z którym nie chce być i miłość której nie może się poddać.
Jako dziecko marzył o wyjeździe na studia do wielkiego miasta. Chciał być inżynierem. W ostatniej klasie liceum zakochał się. Jego rudowłosa piękność nie chciała opuszczać rodzinnego miasta, zwłaszcza kiedy okazało się że spodziewają się dziecka. Zdali maturę i mieli swoje wielkie wiejskie wesele. Wprowadzili się do jej rodziców i zaczął pracę w firmie jej ojca. Ich dziecko ma 2 lata i od tylu też lat on cały czas zastanawia się, jak to jest być beztroskim studentem.
Bajki zmarłego pisarza nieustannie próbują odnaleźć swoich bohaterów ale nie zawsze udaje im się za pierwszym razem dobrać odpowiednie postaci do odpowiedniej bajki.
Czasami trwa to nieco dłużej…