Od wieków wiadomo, że klucze potrzebują do życia jakiegoś kompana. I bynajmniej nie jest nim zamek. Chodzi raczej o kogoś, kto dotrzymywał by im towarzystwa w tym ich, powiedzmy to sobie szczerze, nudnym bycie. W trosce o moje klucze, zawsze starałam się by miały kogoś obok siebie, wierzyłam że to sprawi, że nie zostawią mnie zanim ja z nich zrezygnuję. Że nie odejdą z jakimś kluczofilem/wariatem/ złodziejem.
Na początku była kula. Kula w kolorowe paski, która codziennie mówiła do kluczy w innym języku. Raz w języku zielonym, raz czerwonym a raz białym. Opowiadała głównie o Chinach. Tęskniła widać za domem. Żyła stosunkowo długo, kilka miesięcy. Aż pewnego dnia, pewna blondynka(o bardzo małym rozumku), przerwała pępowinę łączącą ją z kluczami. Kula, mimo wielu prób reanimacji, nie przeżyła tego rozstania. Teraz pewnie jest w brelokowym niebie.
Potem była Małpka z bardzo odstającymi uszami. Klucze ją lubiły, opowiadała im najpierw o dżungli a potem o cyrku. Marzyła żeby występować w cyrku. Po miesiącu znajomości z kluczami Małpka doznała bolesnego upadku w wyniku którego straciła lewe ucho. Długo czekała aż objawi się w niej malarski talent. Na próżno. Kiedy była bliska załamania nerwowego, pewien cyrk zaprosił ją na przesłuchanie. I przyjęli ją. Została główną atrakcją- gadającą Małpką bez ucha. Podobno robi wielką karierę na Syberii.
Po Małpce przyszła kolej na prawdziwe arcydzieło. Miniaturę przedstawiająca skierowane ku sobie dłonie Boga i Adama. Miniatura ta, z pochodzenia Włoszka, była kobietą wyzwoloną i nie w głowie jej były rozmowy z byle Polskimi kluczami. Szybko więc uciekła. Co się teraz z nią dzieje, nie wiem.
I wreszcie Miś. Który wczoraj próbował popełnić samobójstwo i w dodatku wmieszał w to klucze. Po prostu, skoczył z 8 piętra. Nie wiem co między nimi zaszło, czemu chciał to zrobić, czemu pociągnął je za sobą. Po kilkunastu godzinach udało się go uratować. Stracił nóżkę, proteza nie wchodzi w grę. Klucze są całe, opiekują się nim teraz. Nadal nie chcą powiedzieć co między nimi zaszło.
Bo każdy przedmiot kryje swoją tajemnicę…