Poznałam kiedyś chłopca, który pewnie wolałby, żebym nazwała go mężczyzną, skoro
ma już te 16 lat i pierwszy seks za sobą. Wydawał się, całkiem rozważnym, młodym człowiekiem z ogromną wiedzą.
Okazał się, przegranym w walce z burzą hormonów, młodym człowiekiem z ogromną wiedzą, już nie tylko historyczną.
“Ona chce żebym się z nią przespał.” Tak to wszystko się zaczęło, tłumaczyłam mu, że jest z nią dopiero miesiąc,
nie zna jej i nawet nie wie czy kocha. Odparł, że kocha. A cóż innego mógł powiedzieć?
Następnego dnia. “Dałem radę.” Mimo tłumaczenia, zrobił jak zechciał.
Słowa: “To było warte, tego jej uśmiechu, kiedy okazało się, że nadal jest dziewicą.”
Hmm tak, jego dziewczyna, nie miała pewności co do tego, czy nią jest czy nie, bo kiedyś, na jakiejś imprezie, ktoś, gdzieś, coś ale nie była pewna.
Czytając to pokładałam się ze śmiechu, chyba to wyczuł i obraził się. Może też byłam zbyt ostra w swojej reakcji.
Tylko cóż zrobić, kiedy dzieci bawią się w dorosłych? też miałam 16 lat, też byłam wtedy zakochana, to była moja pierwsza miłość, która kiedy teraz na to spojrzę, myślała tylko o sobie i swoich potrzebach. Obyło się bez seksu, tylko dzięki mojej asertywności.
Nie obyło się bez środków zastępczych, tylko dzięki mojej “miłości”. Nie lubiłam tego, wcale nie byłam wtedy na to gotowa.
Na dokładkę, tego samego dnia przeczytałam ten o to artykuł
partnerstwo.onet.pl/1518826,3500,1,artykul.html pod jakże subtelnym tytułem : “Bo fajnie być puszczalską”.
Coś tam mnie zaszokowało, coś oburzyło ale chyba zrozumiałam tego chłopca.
Który żyje w innej codzienności, niż ja kiedy miałam te 16 lat.
Każdy jest swoją codziennością.
&M