Fotografia, bo ludzie to cholernie sentymentalne istoty i zawsze uwielbiali pławić się w przeszłości, siedząc w wygodnym fotelu z filiżanką malinowej herbaty i albumem zdjęć, najlepiej czarno-białych.
Na których zwykle, ludzie w odpowiednich pozach, odpowiednio uśmiechają się do siebie a wszystko dookoła jest takie piękne, że aż mdli. No ale przecież nikomu nie przyszłoby do głowy fotografować się bez uśmiechu, wywołanego przez mówienie : czis.
(mówię tutaj oczywiście, tylko o fotografiach do tzw. użytku domowego)
Smutnych chwil, nikt nie chce pamiętać a one przecież były i zapewne będą. Bo gdyby ich nie było, skąd wiedzielibyśmy co jest czarne a co białe? Jak inaczej nauczylibyśmy się trudnej sztuki wartościowania?
A taniec?
Taniec, bo to seks. Tylko na stojąco.
Tak więc, fotografia i taniec, najpopularniejsze pasje ludzi XXI wieku.
Zdecydowanie, nie moje.
Zdjęcia robię amatorsko, bo jak określił to mój kolega, znający się na tej czynności, mam dobre oko ale koncertowo mi się wszystko przewraca w kadrze. To całkiem jak w życiu.
Co do tańca, odziedziczyłam po Tacie brak poczucia rytmu ale nie przeszkadza mi to, po prostu dobrych tancerzy omijam szerokim łukiem.
Nie zbieram znaczków ani monet, nie pływam wyczynowo, nie patrzę w gwiazdy (częściej niż inni), nie układam rymów, nie strzelam do dzikiej zwierzyny itepe itede.
Czy jestem człowiekiem bez pasji?
Nie.
Fizyczne dotykanie życia - to moja pasja.
I poszła, dotykać.