Istnieją na świecie dwa zasadnicze pytania.
Co to jest miłość? i
Dlaczego nie kochamy tych którzy kochają nas?
Nie.
Nie znam odpowiedzi na żadne z nich.
Wiem, tylko, że jakimś cholernym trafem jedno i drugie występuje od wieków i że, za kilka wieków, też tak będzie (jeśli ta cała machina, nie zbuntuje się przeciwko nam i pociągnie glob dalej do przodu).
Wiesz, jak łatwo kogoś zranić? a wiesz jak trudno sprawić, żeby ktoś nas
pokochał? Wiesz.
Po każdym roku, zastanawiam się, podczas idiotycznie-banalnego podsumowania, ile osób zraniłam? ile osób zraniło mnie?
Co mi z tego bilansu? Nic. Życie i tak toczy się dalej.
Tylko czasami mam ochotę zapytać: Dlaczego tak dużo?
I nasuwa się zawsze ta sama odpowiedz: Może to właśnie miłość…
Przepraszam, mam nadzieję, wybaczam.